środa, 23 stycznia 2013

Strach, obawy pożądanie



-Pam, chyba go wkurzyłam-oznajmiłam obojętnie, nie chciałam bowiem żeby  widziała że sie boje.
-O  kochana, nie wiem jak z tego wybrniesz ale polecam Ci żebyś go ugłaskała i starała sie zadowolić, znam go od  lat i wiem że jest porywczy i uparty i zapewniam Cię że ciężko go pohamować jak sie rozpędzi -podeszła do szafy i wyciągnęła srebrny wisior podała mi go przez materiał- srebro nas rani- wyjaśniła.
-Zawiesiłam ogromny ciężki wisior na szyi, w nadziei żę Eric mnie nie udusi, jednak zważając na jego wiek srebro nic nie da- odwróciłam do Pam-I jak?-westchnęłam patrząc na niej zatroskaną twarz. Już po mnie, pomyślałam
-Idę go podejrzeć a ty siedź tu-rozkazała i wyszła z impetem.
***
Eric siedział w swoim fotelu obserwował ludzi, szczególnie łapczywie zerkał na tancerkę, która ochoczo i ponętnie kręciła pupą, skinął na Pam, kobieta wiedziała że coś sie święci.
-Eric-wysyczała obnażając zęby w uśmiechu, domyślała się o co chodzi, wiedziała że musi odpowiednio pokierować rozmową, żeby nie wynikła z tego jakaś grubsza sprawa, miała słabość do tej małej blondyneczki.
-Gdzie dziewczyna?-zapytał chłodno, nie odrywając wzroku od sali.
-W sypialni,czeka na wyrok, sądzę że przeczuwa że jesteś zły na nią-wysyczała zasiadając  obok na krześle, jednak nie zdejmowała wzroku z wampira.
-Oj Pami,zły to mało powiedziane, jestem zawiedziony i wściekły,wybawiłem ją z tego nudnego życia, z tych katastrof a ona nie umie się odwdzięczyć.-wysapał Pam widziała że ma lekko wysunięte kły.
- Na wdzięczność trzeba zasłużyć, tym bardziej na coś więcej, nie wiem po co Ci ona skoro nie potrafisz, nie jesteś zdolny do uczuć-syczała do niego miała nadzieje że spotęguje jego gniew na sobie.
-Pam, odejdź-wysyczał
Kobieta wstała i ruszyła spokojnym krokiem do pokoju Cali, jednak Eric był szybszy wszedł i zatrzasnął wampirzycy drzwi przed nosem, wróciła na krzesło na podeście.

***
-Pam?-zapytałam cicho modląc sie by to była ona, jednak modlitwy nie przyniosły skutku,mimo że stałam tyłem do drzwi wiedziałam że to Eric.
-Jestem zawiedziony, ale nienawiść to też uczucie- mówił wolno i ponętnie, zbliżał sie do mnie,
-Zabij mnie, będziesz miał kłopot z głowy, bo nigdy cie nie pokocham-na dźwięk moich słów ,wampir jedną ręką złapał moje ramie przyciągnął mnie do siebie, poczułam jego oddech na moim karku,odchylił moje włosy, wtedy jego oczom ukazało sie zapięcie wisiorka .
-Zabezpieczyłaś się, szkoda że nic to nie daje-po tych słowach bez problemu rozerwał łańcuszek wisiorka,a jego usta zbliżyły sie do mojej szyi, w głowie mi huczało nie wiedziałam co mam zrobić, jak zareagować, słyszałam tylko słowa Pam że mam być posłuszna,i taka starałam się być, obsypywał mnie pocałunkami o dziwo było przyjemnie za co coraz bardziej sie ganiłam, w miedzy czasie jego ręka z ramienia zjechała na talie, przycisnął mnie do siebie poczułam jego męskość był coraz bardziej gotowy a ja coraz bardziej spanikowana.
Nagle mnie puścił, byłam zdezorientowana ale też szczęśliwa że do niczego nie dojdzie.
-To mała zapowiedź, tego co może być-wychrypiał i znikł.
  Rzuciłam sie na łózko i odpłynęłam...

***
 Eric w tym czasie udał sie do siłowni i ćwiczył dopóki jego  nerwy sie uspokoiły, sam siebie nie poznawał miał słabość do tej małej..  

wtorek, 22 stycznia 2013

Umysł mówił uciekaj...


Szłam powoli,w zamierzone miejsce, zdziwiłam sie że miejsce na podwyższeniu jest puste, jednak nie zraziło mnie to, z podniesioną głową udałam sie w tamtym kierunku, zasiadłam jak najbardziej wyzywająco w miejscu w którym siedziała Pam.
Rozglądałam sie po sali, szukając mojego „oprawcy”? czy może „wybawcy”?  Byłam zrelaksowana dopóki nie mały incydent, jakiś typek zaczął obcałowywać mi buty, to było obleśne, odepchnęłam go ale widocznie za słabo bo próbował znów, na szczęście Eric zjawił się a wraz z nim ochrona, która wyprowadziła dupka z lokalu. Erick rozsiadł się i zaczął pisać SMSa, nie bardzo obchodziło mnie do kogo, jednak pokusa zerkania na blondyna okazała się silniejsza.
- Nurtuje cie coś?-zapytał blondyn podnosząc wzrok znad telefonu
-Nie, dlaczego? ściągnąłeś mnie tu bym odpracowała wgniecenie na masce twego auta a tymczasem siedzę sobie tu i nie wiem co jest grane, bo siedzę sobie jak lala na podeście-warknęłam chociaż nie miałam powodu.
-chcesz znać prawdę?-zapytał a ja skinęłam głowa w geście aprobaty-A wiec tak nazywam sie Eric Northman mam 30 lat od 1080 lat wampirzych, uprzedzając Twoje następne pytanie jestem wampirem, jednak nie lękaj sie  podobasz mi sie i nie zrobi ci krzywdy jak będziesz grzeczna, to mój bar, jestem tez szeryfem obszaru nr 5 – zakończył i polecił mi wstać i zaopatrzyć nas w coś do picia mnie martini a jemu trueblood.
Poszłam z podniesioną głową bo  cóż miałam zrobić, bałam sie go tym bardziej że był wampirem i od tak mi o tym powiedział,z drinkami wróciłam szybko podeszłam do niego odstawiłam jednocześnie mojego drinka i jego i nie wiedzieć jak wylądowałam na jego kolanach,
-Zachowuj sie naturalnie,bądź dla mnie miła a odwdzięczę ci się-tembr jego głosu  był zimny, czułam na sobie spojrzenia całej sali postanowiłam wstać i stanąć za krzesłem Ericka, gładziłam jego ramiona,tors,pochyliłam sie i szepnęłam mu do ucha że go nienawidzę-zaśmiał się i złapał mnie za kark, gdy tylko zoriętował się że tracę oddech puścił, i rozkazał wyjść do pokoju Pam.

Tajemniczy blondyn za kogo on sie uważa


Szłam z pracy, była pierwsza w nocy nikogo na drodze, tylko ja i czarna corvetta  sunęła obok mnie, mało mnie obchodziło czemu takie auto tak powoli jedzie,  ów auto zajechało mi drogę na przejściu dla  pieszych.
-Hej. krzyknęłam  a moje pięści uderzyły w maskę auta, to był błąd bo kierowca szybko opuścił swoje auto i już stał obok mnie, spojrzałam na niego, był to wysoki blondyn dobrze zbudowany może aż za dobrze,  spodobał mi sie,
-Witaj, dlaczego taka dziewczyna włóczy sie o tej porze po mieście?-zapytał a jego oczy zalśniły złowrogo
-pracuję-wypaplałam nawet nie pomyślałam o tym co i jak –  to znaczy wracam z pracy, jestem kelnerką- uf uratowana pomyślałam
- tak ładna dziewczyna, z doświadczeniem, hmm może przyjdziesz do mojego baru Fangtasi?, poza tym musisz odpracować uszkodzenie-ton jego głosu był zimny a słowa wypowiadane były zimne.
-Zobaczymy- zrobiłam krok jednak nieznajomy był szybszy, zlapał mnie za nadgarstek a drugą ręką uniósł mój podbródek, sprawiając tym że spojrzałam mu w oczy.
-Słuchaj mała, pojedziemy do Ciebie spakujesz sie i jedziesz ze mną do Fangtasi- po tych słowach obrócił sie na pięcie i wsiadł do auta , ja posłusznie zrobiłam to samo nie wiem czemu bo tego nie chciałam.
W domu spakowałam rzeczy, wychodząc chciałam zamknąć drzwi i schować  klucz do kieszeni, jednak blondyn wyszarpnął mi go i wyrzucił, zanim zdarzyłam zaprotestować, schodziliśmy po schodach, gdy wsiadałam do auta szedł Mike
-Cali, hej gdzie jedziesz?-zapytał brunet i zatrzymał sie pól kroku od schodów prowadząc do mojej klatki.
-Hej,-uśmiech nie schodził z mojej buzi, wytężałam słuch bu usłyszeć co moj towarzysz mówi-Mike,wyjeżdżam to nie ma sensu, żebym tu była,poznałam kogoś i postanowiłam zmienić otoczenie-widziałam reakcje chłopaka, szkoda mi go bylo.
-Ale gdzie? co z mieszkaniem? pracą?- dopytywał brunet z coraz bardziej zatroskaną miną
-Mike, chcesz mieszkanie bierz, jest otwarte, o mnie sie nie martw-odparłam i wsiadłam do auta,
Silnik zamruczał i ruszyliśmy z piskiem opon, reszty drogi nie pamiętam najzwyczajniej w świecie usnęłam…
Obudziłam sie w małym pokoiku ściany koloru siwego przyprawiały mnie o dreszcze a łóżko przykryte było czerwonym materiałem, otworzyłam drzwi i ujrzałam pusty korytarz a w oddali huczała muzyka, skierowałam sie w jej kierunku, nagle moim oczom ukazał sie bar z podwyższeniem na nim znajdował sie mój „prześladowca”  siedział w  okazałym krześle, coś na miarę tronu, obok niego siedziała elegancka choć nieco zadziornie ubrana kobieta,rozmawiali , chyba nawet o mnie, bo kobieta wstała i podeszła do mnie, kazała iść z nią do jej kwatery.
Jej pokój był przestronny i bogato wyposażony, omiotłam go wzrokiem i usiadłam na pufie dośc niewygodnej zresztą.
-Eric mówił że znalazł niezły kąsek,tyle tylko żebyś stała sie jego diamentem trzeba Cię oszlifować-kobieta ruszyła w stronę garderoby,wybrała jakieś ubrania i rzuciła  na  łóżko- Przebieraj sie- polecił po czym znikła
Posłusznie zaczęłam przebierać ubrania wybrałam biały podkoszulek  z dekoltem do tego czarny gorset i mini buty na obcasie, doszłam do lustra usiadłam przed nim…
-O widzę że obyło sie bez mojej pomocy, całkiem sexi- a właściwie jestem Pam- prawa ręka Erica Northman-a-przywitała sie jeszcze tylko jeden szlif, makijaż i włosy,
Po chwili byłam gotowa, nie mogłam poznać siebie, wyglądałam zarazem skromnie, sexi i drapieżnie.
-Dzięki Pam- ucałowałam ją w policzko była lekko zdegustowana ale zadowolona.
-Idź i zasiądź na moim miejscu, patrz wyniośle na wszystkich, bądź agresywna i nie denerwuj Erica-poleciła…