Szłam z pracy, była pierwsza w nocy nikogo na drodze, tylko ja i czarna corvetta sunęła obok mnie, mało mnie obchodziło czemu takie auto tak powoli jedzie, ów auto zajechało mi drogę na przejściu dla pieszych.
-Hej. krzyknęłam a moje pięści uderzyły w maskę auta, to był błąd bo kierowca szybko opuścił swoje auto i już stał obok mnie, spojrzałam na niego, był to wysoki blondyn dobrze zbudowany może aż za dobrze, spodobał mi sie,
-Witaj, dlaczego taka dziewczyna włóczy sie o tej porze po mieście?-zapytał a jego oczy zalśniły złowrogo
-pracuję-wypaplałam nawet nie pomyślałam o tym co i jak – to znaczy wracam z pracy, jestem kelnerką- uf uratowana pomyślałam
- tak ładna dziewczyna, z doświadczeniem, hmm może przyjdziesz do mojego baru Fangtasi?, poza tym musisz odpracować uszkodzenie-ton jego głosu był zimny a słowa wypowiadane były zimne.
-Zobaczymy- zrobiłam krok jednak nieznajomy był szybszy, zlapał mnie za nadgarstek a drugą ręką uniósł mój podbródek, sprawiając tym że spojrzałam mu w oczy.
-Słuchaj mała, pojedziemy do Ciebie spakujesz sie i jedziesz ze mną do Fangtasi- po tych słowach obrócił sie na pięcie i wsiadł do auta , ja posłusznie zrobiłam to samo nie wiem czemu bo tego nie chciałam.
-Hej. krzyknęłam a moje pięści uderzyły w maskę auta, to był błąd bo kierowca szybko opuścił swoje auto i już stał obok mnie, spojrzałam na niego, był to wysoki blondyn dobrze zbudowany może aż za dobrze, spodobał mi sie,
-Witaj, dlaczego taka dziewczyna włóczy sie o tej porze po mieście?-zapytał a jego oczy zalśniły złowrogo
-pracuję-wypaplałam nawet nie pomyślałam o tym co i jak – to znaczy wracam z pracy, jestem kelnerką- uf uratowana pomyślałam
- tak ładna dziewczyna, z doświadczeniem, hmm może przyjdziesz do mojego baru Fangtasi?, poza tym musisz odpracować uszkodzenie-ton jego głosu był zimny a słowa wypowiadane były zimne.
-Zobaczymy- zrobiłam krok jednak nieznajomy był szybszy, zlapał mnie za nadgarstek a drugą ręką uniósł mój podbródek, sprawiając tym że spojrzałam mu w oczy.
-Słuchaj mała, pojedziemy do Ciebie spakujesz sie i jedziesz ze mną do Fangtasi- po tych słowach obrócił sie na pięcie i wsiadł do auta , ja posłusznie zrobiłam to samo nie wiem czemu bo tego nie chciałam.
W domu spakowałam rzeczy, wychodząc chciałam zamknąć drzwi i schować klucz do kieszeni, jednak blondyn wyszarpnął mi go i wyrzucił, zanim zdarzyłam zaprotestować, schodziliśmy po schodach, gdy wsiadałam do auta szedł Mike
-Cali, hej gdzie jedziesz?-zapytał brunet i zatrzymał sie pól kroku od schodów prowadząc do mojej klatki.
-Hej,-uśmiech nie schodził z mojej buzi, wytężałam słuch bu usłyszeć co moj towarzysz mówi-Mike,wyjeżdżam to nie ma sensu, żebym tu była,poznałam kogoś i postanowiłam zmienić otoczenie-widziałam reakcje chłopaka, szkoda mi go bylo.
-Ale gdzie? co z mieszkaniem? pracą?- dopytywał brunet z coraz bardziej zatroskaną miną
-Mike, chcesz mieszkanie bierz, jest otwarte, o mnie sie nie martw-odparłam i wsiadłam do auta,
-Cali, hej gdzie jedziesz?-zapytał brunet i zatrzymał sie pól kroku od schodów prowadząc do mojej klatki.
-Hej,-uśmiech nie schodził z mojej buzi, wytężałam słuch bu usłyszeć co moj towarzysz mówi-Mike,wyjeżdżam to nie ma sensu, żebym tu była,poznałam kogoś i postanowiłam zmienić otoczenie-widziałam reakcje chłopaka, szkoda mi go bylo.
-Ale gdzie? co z mieszkaniem? pracą?- dopytywał brunet z coraz bardziej zatroskaną miną
-Mike, chcesz mieszkanie bierz, jest otwarte, o mnie sie nie martw-odparłam i wsiadłam do auta,
Silnik zamruczał i ruszyliśmy z piskiem opon, reszty drogi nie pamiętam najzwyczajniej w świecie usnęłam…
Obudziłam sie w małym pokoiku ściany koloru siwego przyprawiały mnie o dreszcze a łóżko przykryte było czerwonym materiałem, otworzyłam drzwi i ujrzałam pusty korytarz a w oddali huczała muzyka, skierowałam sie w jej kierunku, nagle moim oczom ukazał sie bar z podwyższeniem na nim znajdował sie mój „prześladowca” siedział w okazałym krześle, coś na miarę tronu, obok niego siedziała elegancka choć nieco zadziornie ubrana kobieta,rozmawiali , chyba nawet o mnie, bo kobieta wstała i podeszła do mnie, kazała iść z nią do jej kwatery.
Obudziłam sie w małym pokoiku ściany koloru siwego przyprawiały mnie o dreszcze a łóżko przykryte było czerwonym materiałem, otworzyłam drzwi i ujrzałam pusty korytarz a w oddali huczała muzyka, skierowałam sie w jej kierunku, nagle moim oczom ukazał sie bar z podwyższeniem na nim znajdował sie mój „prześladowca” siedział w okazałym krześle, coś na miarę tronu, obok niego siedziała elegancka choć nieco zadziornie ubrana kobieta,rozmawiali , chyba nawet o mnie, bo kobieta wstała i podeszła do mnie, kazała iść z nią do jej kwatery.
Jej pokój był przestronny i bogato wyposażony, omiotłam go wzrokiem i usiadłam na pufie dośc niewygodnej zresztą.
-Eric mówił że znalazł niezły kąsek,tyle tylko żebyś stała sie jego diamentem trzeba Cię oszlifować-kobieta ruszyła w stronę garderoby,wybrała jakieś ubrania i rzuciła na łóżko- Przebieraj sie- polecił po czym znikła
Posłusznie zaczęłam przebierać ubrania wybrałam biały podkoszulek z dekoltem do tego czarny gorset i mini buty na obcasie, doszłam do lustra usiadłam przed nim…
-Eric mówił że znalazł niezły kąsek,tyle tylko żebyś stała sie jego diamentem trzeba Cię oszlifować-kobieta ruszyła w stronę garderoby,wybrała jakieś ubrania i rzuciła na łóżko- Przebieraj sie- polecił po czym znikła
Posłusznie zaczęłam przebierać ubrania wybrałam biały podkoszulek z dekoltem do tego czarny gorset i mini buty na obcasie, doszłam do lustra usiadłam przed nim…
-O widzę że obyło sie bez mojej pomocy, całkiem sexi- a właściwie jestem Pam- prawa ręka Erica Northman-a-przywitała sie jeszcze tylko jeden szlif, makijaż i włosy,
Po chwili byłam gotowa, nie mogłam poznać siebie, wyglądałam zarazem skromnie, sexi i drapieżnie.
-Dzięki Pam- ucałowałam ją w policzko była lekko zdegustowana ale zadowolona.
-Idź i zasiądź na moim miejscu, patrz wyniośle na wszystkich, bądź agresywna i nie denerwuj Erica-poleciła…
Po chwili byłam gotowa, nie mogłam poznać siebie, wyglądałam zarazem skromnie, sexi i drapieżnie.
-Dzięki Pam- ucałowałam ją w policzko była lekko zdegustowana ale zadowolona.
-Idź i zasiądź na moim miejscu, patrz wyniośle na wszystkich, bądź agresywna i nie denerwuj Erica-poleciła…
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz